Ar Rub al-Khali – największa pustynia piaszczysta na świecie.


 Ar Rub al-Khali w dosłownym tłumaczeniu oznacza „pustą ćwiartkę”. Rozległy obszar o długości 1000 km i szerokości 500 km jest praktycznie nie zamieszkany. Ukształtowana ponad dwa miliony lat temu, wielka piaszczysta pustynia zajmuje 25% powierzchni Arabii Saudyjskiej i ciągnie się przez terytoria Omanu, Jemenu oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Kiedyś w rejonie tym znajdowały się żyzne gleby, zasilane kilkoma jeziorami. Dowodem na ich istnienie, są doskonale zachowane zęby hipopotamów, kości bawołów, kóz i gazeli, a nawet słodkowodne muszle.
Obecnie jedyne gatunki, które przetrwały w tym surowym środowisku, to 24 rodzaje ptaków, 31 odmian roślin, pajęczaki i gryzonie. Przed 300 r. n. e. pustynnienie Ar Rub al-Khali nie było tak daleko posunięte, więc wzdłuż jej zewnętrznych krańców osiedlały się koczownicze ludy Beduinów. Później ich miasta zostały zasypane przez piach. Nocą temperatury na pustyni spadają do 0 st. C i sukcesywnie rosą, osiągając w południe 55 st. C.
Pod rozległymi wydmami piasku znajdują się bogate pokłady ropy naftowej. Istnieje prawdopodobieństwo, że są to największe złoża na Ziemi. Stanowią ogromne źródło dochodu Arabii Saudyjskiej. Sheyba, w centrum pustyni, to główny ośrodek produkcyjny, a Ghawar to największe pola naftowe na świecie.


Źródło: „501 najwspanialszych cudów natury”

Śpiewająca wydma.



W dolinie rzeki Ili, ok. 50 km od Ałmaty, znajduje się pustynny krajobraz, w obrębie którego ma miejsce przedziwny fenomen natury. Piaskowa wydma, o długości 3,2 km i wysokości 150 m, wydaje upiorny dźwięk. Odgłosy te powstają na skutek podmuchów wiatru lub poruszania się ludzi i zwierząt po barchanach. Przypominają wycie syreny na statku rzecznym, głośne śpiewanie lub samolot. Sierpowate wydmy leżą w zachodniej części Parku Narodowego Ałtyn-Emel, który rozciąga się górach Aktau. Jego zróżnicowana sceneria – od pustyni przez rzeki, po porośnięte lasami zbocza gór – sprawia, że jest to idealne miejsce do obserwowania dzikiej przyrody. Odnotowano tutaj ponad 150 gatunków ptaków i 70 gatunków ssaków, w tym dzikie owce, kozły śnieżne, zagrożone kułany i dżejrany, a także lisy, wilki oraz dziki. Prawdziwym skarbem są pantery śnieżne, rysie i niedźwiedzie himalajskie. Ten odległy, dobrze chroniony park wart jest odwiedzenia.



Źródło: „501 najwspanialszych cudów natury”

Alabastrowe Wybrzeże.




Alabastrowe Wybrzeże to pasmo kredowych klifów, usytuowane w Normandii na zachód od Dieppe. Jest częscią tej samej formacji, co Siedem Sióstr i białe skały Dover, znajdujące się po drugiej stronie kanału La Manche. Wybrzeże powstało ponad 65 mln lat temu z pozostałości po szkieletach miliardów morskich stworzeń. Kiedyś kredowe skały pokrywały większą część Wielkiej Brytanii, a obecnie ciągną się na północ w stronę Yorkshire i na południe do Basenu Paryskiego. Zawartość kredy w tutejszym podłożu jest tak duża, że obszar w głębi lądu określono mianem Pays de Caux (Kraina Kredy). Główne miasta tego regionu to Fecamp i Etretat, gdzie znajdują się najbardziej spektakularne skalne formacje. Przy zachodnim klifie Falais d'Aval fale ukształtowały kamienny łuk o nazwie Porte d'Aval. Ze szczytu tego urwiska turyści mogą podziwiać więcej skalnych struktur.
Region ten był ulubionym miejscem impresjonistów i innych malarzy. Degas i Matisse wielokrotnie uwieńczali na płótnie tutejsze klify i ich okolice. Francuski pisarz Guy de Maupassant przyrównał Porte d'Aval do słonia zanurzającego trąbę w morzu. Latem Alabastrowe Wybrzeże odwiedzają tłumy turystów, ale zimą można w spokoju podziwiać fale rozbijające się o ściany klifów.





Źródło: "501 najwspanialszych cudów natury"

PENITENTES - milczący pokutnicy

Obok wysokogórskiej przełęczy w Andach wyrasta las błyszczących w słońcu spiczastych, śnieżnych igieł..

Cichą i wyglądającą złowrogo przełęczą  Agua Negra wysoko w Andach biegnie droga łącząca miasta La Serena w Chile i San Juan w Argentynie. Podróż tą najwyżej położona na świecie (4765 m) drogą dla samochodów trwa 12 godzin. W rozrzedzonym powietrzu niebo ma bardzo ciemną barwę, a widok Penitentes, lasu z sopli zamrożonego śniegu osiągających wysokość od 2 do 6 metrów i pokrywających zbocza jak tłum zakapturzonych białych postaci, sprawia, że przybyszom ciarki przebiegają po plecach.
W 1926 roku argentyński geolog Luciano Roque Catalano uznał, że sople swe niezwykłe kształty zawdzięczają zjawiskom elektrycznym powstałym w efekcie intensywnego promieniowania ultrafioletowego i działania bardzo suchego powietrza. Gdy czubki sopli topią się za dnia i zamarzają nocą, śnieżne kształty przyciągane są przez pola elektryczne prostopadłe do pola magnetycznego Ziemi, wszystkie pochylone są w tym samym kierunku, na linii wschód-zachód.
Nazwa śnieżnych sopli pochodzi od ubranych w białe opończe i kaptury pokutników chrześcijańskich z Sewilli, odprawiających Drogę Krzyżową w Wielki Piątek.



Więcej zdjęć na naszej stronie:





Żródło: Cudowny Świat

Droga Olbrzymów - Skarby Girony


Gdy powieściopisarz William Makepeace Thackeray odwiedził Drogę Olbrzymów w roku 1842, powiedziano mu, że w pobliżu zatoki znanej jako Port na Spaniagh (Zatoka Hiszpańska) spoczywa wrak hiszpańskiej wielkiej Armady. Pisarz zlekceważył te informację, określając ją jako „stek legend”. Jednak w roku 1967, kiedy Robert Stenuit, belgijski archeolog morski, odkrył rejonie duzy zbiór rozrzuconych w tym rejonie przedmiotów, nierzadko o dużej wartości, okazało się, że legenda jest prawdą. Znaleziska stanowiły dowód na to, że właśnie w pobliżu Drogi Olbrzymów zatonął w 1588 roku największy okręt Armady , galeas Girona.
Wyruszająca w 1588 roku roku na podbój Anglii Armada liczyła 131 okrętów i 30 tysięcy ludzi. Po wielkich stratach, zadanych im przez flotę angielską, Hiszpanie wyruszyli w drogę powrotną, obierając niebezpieczna trasę wokół północnych wybrzeży Szkocji. Prześladowała ich zła pogoda i do Hiszpanii wróciła zaledwie połowa Armady. Około 20 okrętów rozbiło się u wybrzeży Irlandii.
Szczególnie trudny był rejs Girony. Okręt mógł pomieścić na pokładzie 500 ludzi, kiedy jednak zbliżał się do Drogi Olbrzymów, płynęło nim 1300 osób, w tym załogi dwóch rozbitych statków. 26 października 1588 roku Girona uderzyła w skałę w pobliżu Drogi Olbrzymów i zatonęła. Ocalało tylko pięciu rozbitków.
Znaczna część skarbów wpadła w ręce „Sorley Boya” Mcdonnella, który cztery lata wcześniej odebrał Anglikom zamek Dunluce. Reszta spoczywała na dnie niemal 400 lat, dopóki w latach 1968-1969 nie wydobyła ich ekipa Stenuita. Z samego statku nie zostało nic, ale zachowane przedmioty dają fascynujący obraz życia na pokładzie okrętu Wielkiej Armady. Można je dziś oglądać w Muzeum Ulsterskim w Belfaście.


Więcej zdjęć na naszej stronie:

OETZI - człowiek lodu


We wrześniu 1991 roku, na przełęczy wysoko w austriackich alpach, dwóch austriackich turystów natknęło się na ciało mężczyzny zagrzebanego w śniegu. Jedną ręką zakrywał twarz, jakby osłaniając się od śnieżnej zamieci lub nacierającej na niego lawiny. Początkowo uważano, że są to zwłoki jednego z turystów, którzy zaginęli w ciągu ostatnich 200 lat. Dopiero po jakimś czasie okazało się, iż są to zmumifikowane szczątki szczątki człowieka żyjącego w epoce brązu, ponad 5 tysięcy lat temu. Miał 157 centymetrów wzrostu i ważył 55 kilogramów. Nosił skórzane obuwie, bluzę i ochraniacze na nogi, wypchane sianem, by lepiej chroniły przed chłodem. Znaleziony na jego szyi kamienny paciorek na skórzanym rzemyku mógł być ozdobą, amuletem lub oznaką rangi społecznej. Miał przy sobie ekwipunek myśliwski. Naukowcy, którzy zbadali jego szczątki (przechowywane obecnie w specjalnej zamrażarce na uniwersytecie w Insbrucku, w Austrii), nadali mu imię Oetzi, od masywu Alp Oeztalskich, gdzie zaskoczyła go śmierć. Z precyzją detektywów odsłaniają stopniowo coraz więcej okoliczności towarzyszących ostatnim godzinom życia Oetziego, kiedy zatrzymał się na alpejskiej przełęczy.
"Czuł się na tyle bezpiecznie, że zrobił sobie przerwę i zatrzymał się na obfity posiłek. Kiedy tak odpoczywał, został zaatakowany. Trafiono go strzałą i pozostawiono, żeby skonał" - opisuje Albert Zink z Institute for Mummy Research przy Europejskiej Akademii w Bolzano.


Więcej zdjęć na naszej stronie:



Źródło: Niezwykłe miejsca niezwykłe krainy

Diabelska Kuchnia czyli Kotlina Danakilska.


Kotlina Danakilska to geologiczna depresja, zwana niekiedy Trójkątem Afaru. Leży w północno-wschodniej Etiopii i wkracza na teren sąsiedniej Erytrei oraz Dżibuti. Jest to najprawdopodobniej najbardziej niegościnne miejsce na świecie i z pewnością zasługuje na miano "Diabelskiej Kuchni".
Kotlina stanowi część Wielkich Rowów Afrykańskich i jest jednym z najbardziej gorących i suchych obszarów na Ziemi. Każdego roku spada tu niespełna 200 mm deszczu. Najniższy punkt tego regionu znajduje się 125 m poniżej poziomu morza. Poza wąskim obszarem wzdłuż rzeki Awash, przeważa górzysty krajobraz pustynny. Około 1200 km2 kotliny pokryte jest solą, która wciąż jest głównym źródłem dochodów dla wielu mieszkających tu Afarów.
Sceneria Kotliny Danakilskiej powstała w wyniku erozji bazaltowej lawy. Cały jej obszar jest przedmiotem zainteresowania geologów i wulkanologów. Każdego roku występują tu setki niewielkich wstrząsów sejsmicznych, wywołujących pęknięcia ziemi. Ze szczelin, pod którymi powstają gorące źródła, wydobywają się wyziewy związków siarki.
Mimo wrogości tego miejsca, zawsze znajdzie się kilku śmiałków, którzy zapragną je zwiedzać.Warto zobaczyć aktywny wulkan Erta Ale. Ten nadzwyczajny krajobraz na długo pozostawia po sobie niezatarte wrażenie.
Należy pamiętać, że na zwiedzanie potrzebne jest specjalne pozwolenie, a temperatury w ciągu dnia osiągają 50 st.C.


Źródło: "501 najwspanialszych cudów natury"

Krimml - najwyższy wodospad w Europie.


Największą atrakcją Austrii jest wodospad Krimml, znajdujący się na zachodnim krańcu Parku Narodowego Hohe Tauern. Jest najwyższym wodospadem w Europie, co daje mu ósme miejsce na świecie. Opada trzema kaskadami z wysokości 380 m i  przetacza 7m3 wody na sekundę, co skutkuje niebywałym hukiem.
Krimml spływa wąską zadrzewioną doliną w samym sercu pokrytych lodowcem Alp Wschodnich. Znajduje się tutaj 300 wierzchołków mierzących ponad 3000 m, w tym najwyższa góra Austrii, Grossglockner o wysokości 3798 m. Dziesięć procent powierzchni Wysokich Taurów pokryta jest wiecznym śniegiem, a zima trwa w tym regionie do ośmiu miesięcy. We wschodniej części Taurów znajduje się dolina Rauris, którą zamieszkuje kolonia orłosępów brodatych.
Czterokilometrowa trasa na szczyt wodospadu, położona w górnym biegu rzeki Salzach, prowadzi przez olśniewający krajobraz gór i lasów. Miejscami ścieżka bywa wyjątkowo stroma, więc pokonanie całej drogi zajmuje półtorej godziny. Warto jednak dotrzeć do punktu widokowego w Bergerblick, skąd rozpościera się wspaniały widok.
Zimą góry w pobliżu wodospadu są popularnym kurortem narciarskim, a Krimml zamienia się w lodową rzeźbę. Warto tez dotrzeć do punktu widokowego Franz-Josefs-Hohe na krańcu największego lodowca Alp Wschodnich Pasterze.







Źródło: "501 najwspanialszych cudów natury"

Lodowiec Vatnajokull



 Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów na mapie Islandii jest wielka biała plama, zakrywająca południowo-wschodnią część kraju. Vatnajokull o powierzchni 8100 km2 jest nie tylko największym lodowcem w Islandii, ale także w całej Europie. Średnia grubość jego pokrywy wynosi 400 m, a miejscami dochodzi nawet do 1000 m. Vatnajokull składa się 3300 km2 lodu.
Pod jednolitą biała taflą leżą doliny i wąwozy. Jest to obszar wysokiej aktywności wulkanicznej. Pod lodem w jeziorze Grimsvotn znajduje się wielka komora magmowa, której wybuch w 2004 r. był tak silny, że popiół wulkaniczny dotarł aż do Norwegii.
Erupcje pod lodowcem unoszą kawałki lodu, umożliwiając przedostanie się dużym ilościom wody. W 1996 r. w wyniku powodzi została zmyta część głównej drogi Islandii. Ponieważ większość wulkanów znajduje się pod Vatnajokull, jest on uważnie monitorowany. Naukowcy bacznie obserwują szczególnie jego reakcje na globalne ocieplenie.
Vatnajokull leży na terenie Parku Narodowego Skaftaffell. Każdego roku tysiące turystów przyjeżdża tu, żeby po nim chodzić lub jeździć na nartach, bądź sankach. Tuż obok znajduje się laguna Jokulsarlon, powstała z wody topniejącego lodowca i najwyższy szczyt Islandii, Oraefajokull.


Źródło: "501 najwspanialszych cudów natury"

Zwyczaje sylwestrowe



Sylwester w Hiszpanii

Madryt

Największe uroczystości mają miejsce na głównym placu Madrytu, gdzie Hiszpanie zbierają się przed północą i czekają na wybicie północy przed zegarem na Puerta del Sol. Na 12 sekund przed nadejściem nowego roku co sekundę jedzą jedno winogrono. Trzeba się sprężać, bo nie tak łatwo w sekundę zjeść winogrono. Dlatego też produkowane są specjalne puszki z winogronami pozbawionymi pestek. Zwyczaj sięga tylko 1909 roku, gdy plantatorzy stwierdzili, że mają za dużo winogron i trzeba je gdzieś upchnąć.
Dobrze jest jeść winogrona na lewej nodze, bowiem dzięki temu w nowy rok wejdziemy prawą nogą.
W Hiszpanii na sylwestra też pije się szampana. Ale kieliszek powinien być zapełniony także pierścionkiem lub kolczykiem oraz ziarenkiem soczewicy - wówczas będziesz mieć jeszcze większą szansę na ominięcie kryzysu finansowego oraz dostatek jedzenia. W ręce natomiast trzymamy zielony banknot, a do portfela wsadzamy ząbek czosnku.
Wszystkie te zabiegi dać mają szczęście, zdrowie, pomyślność i dobrobyt.

Salamanka

Tutaj nowy rok wita się już 15 grudnia, bo to miasto uniwersyteckie, które pustoszeje na przerwę świąteczną. Dlatego też od paru lat dzwony oznajmiające nowy rok biją na Plaza Mayor w Salamance w połowie grudnia.

Sylwester w Grecji

Równocześnie Grecy obchodzą dzień świętego Bazylego. Wówczas daje się prezenty - dzieciom do butów św. Bazyl przynosi łakocie. Podobny zwyczaj ma miejsce w Hiszpanii w Święto Trzech Króli.
Grecy pieką ciasto vassilopita z ukrytą w środku monetą, która oczywiście zostanie odkryta przez jednego z biesiadników. Będzie miał ponadprzeciętne szczęście w nowym roku.
Niektórzy wróżą też z wina, jest to tzw. oinomancja. Jeśli szampan w kieliszku ma duże i wariujące bąbelki, to będziesz miał rok zmian i romansów. Drobne i spokojne bąble wróżą zdrowie i pogodę ducha.

Sylwester w Brazylii

Nocą mieszkańcy Brazylii ubierają się na biało. Należy też złożyć ofiarę bogini morza Yemanji, dlatego na plażach w wigilię sylwestra ludzie wyprawiają w morze łódki z darami dla bogini i wrzucają bukiety z białych kwiatków. Tańczy się też wprowadzające w transcandomble.
Na plaży Copacabana w Rio de Janeiro powita nowy rok około dwóch milionów osób. Z łodzi polecą w niebo sztuczne ognie.

Sylwester w Japonii

O-Shogatsu to nazwa nowego roku i jego pierwszego miesiąca. Japończycy wyprawiają bonen-kai, uroczystą kolację w gronie rodzinnym, dzięki której możesz oddać długi i pogodzić się ze wszystkimi. Jedzą wtedy makaron gryczany toshikoshi-soba mający dać długowieczność. O północy wybijają 108 razy dzwony w świątyniach buddyjskich, co uwalnia od 108 złych pokus, które wg buddyzmu każdy z nas chowa w głowie. Nowy rok wita się w Japonii trzy dni. Wejścia i bramy ozdabia się kodomatsu - ozdobami z sosny, bambusa lub śliwki. Dzieci dostają o-toshidama - gotówkę włożoną do zdobionych kopert.

Sylwester na Filipinach

Filipińczycy jedzą kolację, na której musi być cała rodzina, aby tak trwała przez następne dni. Kładą 12 okrągłych owoców oznaczających miesiące. Ponieważ koliste kształty dają pomyślność, wszyscy wkładają stroje z wzorami kół. Tutaj także, jak w Hiszpanii, je się 12 winogron.
Filipińczyk ma mieć w nowy rok pełny portfel, dzięki czemu nie zabraknie mu pieniędzy. Dzieci, aby urosnąć w nowym roku, skaczą tak wysoko jak potrafią.
Huk to też nieodłączny element witania roku. Waląc w garnki i robiąc hałas innymi rzeczami odgania się tu złe duchy.

Sylwester we Włoszech

Włosi zakładają czerwoną bieliznę, co znamy z polskich studniówek. Ważne jest, kogo Włoch napotka jako pierwszą osobę w nowym roku. Kobieta będzie mieć szczęście, jeśli zobaczy faceta i odwrotnie.
Przed północą należy zjeść trochę zupy lub potrawkę z soczewicy. Podobnie jak w Hiszpanii soczewica jest symbolem sytego roku. Je się też owoce morza i skorupiaki, mięso wieprzowe (cotechino - surowa, przyprawiona kiełbasa lub zampone - faszerowana noga świni).
Pije się musujące wino.

Sylwester w Ekwadorze

Szyje się tu i pali kukły symbolizujące stary rok, tzw. Anos Viejos. Kukły z papieru, słomy i szmat są spalane o północy, ale najpierw gigantyczne postaci paradują po ulicach ekwadorskich miast.
Mieszkańcy niektórych południowoamerykańskich państw dodatkowo noszą wokół domu walizki, aby wywróżyć sobie ciekawe podróże. Zdobią też domy, głównie w kolory obfitości, czyli biały, czerwony, żółty i zielony.

Sylwester w Bułgarii

Według kalendarza juliańskiego, Nowy Rok przypada tu trzynaście dni później niż w Polsce. Bułgarzy wędrują wtedy po domach i życzą sobie szczęścia (zwyczaj zwie się surwakari), uderzając się po plecach gałązką derenia. Są na niej łakocie. Poklepana osoba powinna dać coś słodkiego lub kasę. Czyli połączenie kolędowania z halloween.
Warto też kichać. Pierwszy zwierzak urodzony w nowym roku dostaje imię po osobie, która kichnęła w sylwestra.



Źródło: http://praktycznyprzewodnik.blogspot.com